Witam ;)
Dzisiaj baaardzo kontrowersyjny temat wśród ciężarnych a mianowicie SAMOLUBNY, STRASZNY, EGOISTYCZNY WYBÓR karmienia dziecka butelką od pierwszych chwil. I nie mówię tu o matkach, które z różnych powodów NIE MOGĄ karmić, mówię o matkach, które NIE CHCĄ karmić a wiem, że takie są. Jestem jedną z nich.
Wiem, mam czas na podjęcie decyzji, w końcu jeszcze do grudnia trochę czasu, jednak ja już teraz podjęłam decyzję o zostaniu "butelkową mamą". I od razu napisze : drogie Matki Polki, darujcie sobie komentarze typu "gówniara 21 lat, w dupie jej się poprzewracało, egoistka myśli tylko o sobie, co z niej za matka, niech odda lepiej dziecko, patologia..."itp. Ludzie, wyjdźcie ze średniowiecza, serio. Jeżeli Wy miłość do dziecka oceniacie po tym, jak się je karmi no to nie mamy o czym rozmawiać... Scyzoryk w kieszeni się otwiera jak czytam niektóre tego typu komentarze na forach. Każda matka ma prawo sama decydować o tym w jaki sposób będzie karmiła swoje dziecko. I to, że jedne karmią naturalnie a inne butelką nie czyni jednych lepszych od drugich.
Tak, wiem doskonale o wszystkich zaletach karmienia piersią.Tak, wiem to wszystko. Mimo tego postanowiłam, że zostanę „butelkową mamą”. I tak samo jak matki, które karmią naturalnie nie widzę powodu wyjaśniania dlaczego taką decyzję podjęłam... Dlaczego więc muszę się z tego każdemu tłumaczyć i słuchać krytyki? Dlaczego muszę informacji o doborze mleka szukać pomiędzy wierszami, bo nikt nie chce mi udzielić rzetelnych porad? Dlaczego w szpitalach podobno traktują takie matki jak trędowate i pozostawiają je same sobie?
Szkoda tylko, że społeczeństwo nie daje właściwie wybrać matce, tylko narzuca karmienie piersią bo to zdrowsze,bezpieczniejsze, lepsze..dla kogo lepsze? Podsumuje to jednym zdaniem : Wolę karmić dziecko butelką z radością i czułością niż piersią myśląc negatywnie i czekając aż dziecko się "odklei".
Już teraz kocham tą moją Perełkę i zrobiłabym wszystko dla jej dobra. Nie sądzę, abym przez to, że będę podawała jej mleko sztuczne robiła jej krzywdę. A przy okazji chyba mam prawo dopuścić do głosu swoje wewnętrzne Ja prawda? Bycie matką to nie kara i męczennictwo, więc mam prawo dbać o Maluszka, dbając również o swoje samopoczucie. Nie, to nie jest egoizm drodzy hejterzy...
A teraz proszę wypowiedzcie się Wy. Czy to dla Was fanaberia, wymysł gówniary i patologia czy jednak uważacie, tak jak ja, że świadomy wybór powinien być chociaż tolerowany, jeśli nie akceptowany.
Miłego dnia bez ciśnień! :)